Wola Wereszczyńska

Brak pluginu Flash

 

Doba Woli Wereszczyńskiej w okresie Rzeczypospolitej Szlacheckiej


Wola Wereszczyńska (Volya Verescynska) otoczona wieńcem jezior, wśród bagien i trzęsawisk, pojawia się w chełmskich zapiskach ziemskich już w 1511 roku. Nazwę „wola”, „wólka” przejmowały wtenczas osady powstałe z woli i na gruntach właścicieli, w tym wypadku Wereszczyńskich. Termin „wola”, dodawany do nowo-tworzących się w tym okresie miejscowości, sugeruje ponadto, iż było ono lokowane na prawie niemieckim, uzyskując kilka lub kilkanaście lat wolnizny od zobowiązań pańszczyźniano-podatkowych. Już w 1542 roku doszło do podziału dóbr, gdyż ich właściciel Zygmunt Wereszczyński połowę majątku, w skład którego wchodziły osady Wola Wereszczyńska, Łomnica, Wereszczyn, Lejno i Lin, odsprzedał podczaszemu chełmskiemu Wojciechowi Siedliskiemu za kwotę 1.000 florenów. Natomiast w 1564 roku współwłaścicielami wsi obok Wereszczyńskich (Stanisław, Jan, Andrzej i Bogdan) byli Mikołaj Rej, Elżbieta Siedliska, Paweł Czerniowski i Albert Unieszowski, Największy dział przypadał Rejowi, który płacił podatek od trzech łanów i jednej zagrody. Pod koniec XVI wieku wieś w większej części przeszła na własność Mikołaja, a później również Andrzeja i Pawła Brodowskich. W tym też czasie we wsi powstała cerkiew prawosławna, przemianowana po niedługim czasie w świątynię unicką.

W połowie siedemnastego stulecia Wolę Wereszczyńską mogła spotkać tragedia, co potwierdza cmentarzysko na Babsku przy szosie do Urszulina, jak też znaleziska dokonane w czasie budowy tej drogi. Odkopano wówczas duże ilości ludzkich kości, gwoździe kowalskie, narzędzia kamienne, a także dwie szable. Znaleziska te mogły być pozostałością najazdu Kozaków, którzy łupili te strony w 1651 roku, czy też efektem potopu szwedzkiego, mającego miejsce kilka lat później. Sytuację na tych ziemiach podczas walk z Kozakami opisywał w swoim w dziele „Włościanie u nas i gdzie indziej” dziewiętnastowieczny historyk, badający dzieje stanu chłopskiego, Walery Przyborowski: chłopi stawali na mogiłach, wyglądając czy zbrojne, huczące jak fala morska, tłumy Chmielnickiego nie idą spod Zamościa, lub Węgrzy Rakoczego z Lublina. Gdy atoli zamiast tłumów kozackich, ukazały się chorągwie polskie, wszystko co żyło we wsi uciekało do lasów, do bagnistych puszcz podlaskich, ciągnąc ze sobą wozy z żywnością. Straszne to zresztą były czasy – istna „ruina”. Wszyscy gnębili: Tatarzy, Szwedzi, Kozacy, Węgrzy. Tłumy zgłodniałych, zdziczałych w lesnem życiu wieśniaków, włóczyły się od wsi do wsi. Własność, życie, cnota kobiet, nic nie było szanowane. Częstokroć do uciekającej przed gwałtem dziewczyny strzelano. Mógł więc i Wolę Wereszczyńską nawiedzić taki najazd jednej z walczącej ze stron, pozostawiając wieś w ruinie oraz niosąc za sobą śmiertelne żniwo wśród włościan wsi.

Powyższą tezę potwierdzić może dokonany w roku 1658 podział dóbr wereszczyńskich, wraz z którym podzielone zostały włości Woli Wereszczyńskiej. Wola Wereszczyńska znalazła się jednak w części, która pozostała własnością głównie rodziny Uhrowieckich. Przy dokonaniu podziału wymienieni zostali niektórzy poddani, wśród nich Szymko Jakubik gospodarujący na półwłóku pod wilczą jamą, Arlyn Lynki ma wołów pięć, konia jednego, krów trzy, owiec młodemi dwanaście, Choma Piech na włóce całej, Dubieszowska na półwłóce, Do dóbr Wola Wereszczyńska zaliczano ponadto dwa jeziora: Cycowe (dzisiaj Moszne) i Dołhe (czyli Długie). Pod koniec XVII stulecia właścicielami dóbr Wola Wereszczyńska zostali bracia Mikołaj, Jan i Aleksander Wereszczyńscy.

Poza rodziną Wereszczyńskich właścicielami części wsi zostali komornik graniczny lubelski Walerian Jasieński oraz szlachcic Jan Mikulski, którzy na początku XVIII stulecia toczyli między sobą spory graniczne. Jan Mikulski toczył spór nie tylko ze swoim sąsiadem, ale także z zarządcami lubelskiej synagogi. Przedmiotem sporu była nieznanej wysokości kwota, jaką zarządcy synagogi mieli zapłacić lubelskim karmelitankom. Pełniący funkcję egzekutora Jan Mikulski, jak zapisano w lubelskich księgach grodzkich z 1710 roku, najpierw na jarmarku w Łęcznej pochwycił i osadził w karcerze (znajdującym się w Woli Wereszczyńskiej) dwu Żydów lubelskich (tj. Majera Herszkowicza i Fajbusa Pienkiesiewicza), a następnie po powrocie do Lublina porwał na ulicy Żydowskiej protestującego (tj. pisarza synagogi lubelskiej Józefa Abrahamowicza) i Moszka, sędziego żydowskiego i przez 9 dni więził ich w swoim areszcie. Wraz z zatrzymanymi dwoma lubelskimi kupcami żydowskimi Mikulski zarekwirował posiadane przez nich towary i gotówkę na łączną kwotę 400 złotych. Po dziesięciu dniach więzienia Mikulski postanowił wypuścić pisarza i sędziego oraz, pod groźbą utraty całej zarekwirowanej sumy, wypuścić na okres świąt Wielkanocy kupców lubelskich. Dopiero po sześciu tygodniach, w wyniku zawarcia ugody starszych synagogi z Mikulskim, Herszkowicz i Pienkiesiewicz zostali wypuszczeni na stałe.

 

Budownictwo sakralne

Pierwszym wzmiankowanym budynkiem sakralnym w Woli Wereszczyńskiej była grecko-katolicka cerkiew parafialna pod wezwaniem Św. Praksedy. Zapis o świątyni pojawił się już w 1531 roku, jeszcze jako świątynia prawosławna, jednak z czasem została zamieniona na cerkiew obrządku greko-katolickiego, obsługiwaną przez popów cerkwi wereszczyńskiej. W 1616 roku przed sądem ziemskim chełmskim skargę wniósł pop wereszczyński, za obrażenia dokonane przez miejscowego dziedzica Alberta Wereszczyńskiego. Przedstawiając okoliczności zdarzenia pleban zeznawał, że te obrażenia bez żadnej okazji wywołanej sprzeczką zadał mu szlachcic Albert Wereszczyński, syn Kacpra, na wolnej drodze publicznej w Woli Wereszczyńskiej, gdy on z tejże Woli Wereszczyńskiej w dniu wczorajszym poprzedzającym to doniesienie wracał do swej wioski po nabożeństwie z kościoła, który tam się znajduje. Od 1620 roku cerkiew w dokumentach urzędowych zapisywana jest już jako świątynia p.w. Św. Praksedy.

Ufundowanie świątyni obrządku ruskiego było odpowiedzią na zapotrzebowanie duchowe ówczesnych mieszkańców. Wnioskować więc można, iż ówcześni mieszkańcy byli w przeważającej większości Rusinami. Z chełmskich ksiąg sądu ziemskiego dowiadujemy się również, iż jednym z pierwszych kapłanów był Mateusz Łupowicz, gdyż w 1635 roku wniósł skargę na Wiktora Wereszczyńskiego za obrazę jego osoby. Kolejną świątynię wybudowano w 1740 roku, ale ulec musiała spaleniu, skoro przed 1761 rokiem (w 1788 roku, według dokumentów hipotecznych w archiwum) Wojciech Wereszczyński, Łowczy Żytomierski, lub wdowa po nim, postawiła nową cerkiew. Stanowiła ona filię unickiej Parafii w Wereszczynie. Opis takiej, charakterystycznej dla rejonów Polesia świątyni, znaleźć można w „Tygodniku Ilustrowanym” z połowy XIX wieku. Leon Kunicki pisał, że cerkiewka taka, kryta dranicami lub słomą, z drzewa zbudowana, ocieniona najczęściej staremi lipami i brzozami, wewnątrz z wielką prostotą przystrojona, jest miejscem święcenia uroczystych epok w życiu wieśniaka i węzłem łączącym go ze Stwórcą.